Kiedy startujemy z własnym biznesem ilość tematów którymi podobno trzeba się zająć jest przytłaczająca.
- Social media.
- Regularne publikowanie.
- Strona internetowa.
- Oferta.
- A do tego dochodzą jeszcze kwestie prawne.
Twoja lista TO DO nie ma końca?
I bardzo szybko zamiast robić to, w czym jesteśmy naprawdę dobre, widzimy tylko coraz dłuższą listę rzeczy do zrobienia.
I wtedy uruchamia się w nas kilka części i każda ciągnie w inną stronę.
- Jedna chce ogarnąć wszystko naraz.
- Druga mówi: „jeszcze się przygotuj”.
- Trzecia najchętniej by się wycofała, bo tego wszystkiego jest po prostu za dużo.
I w tym momencie biznes zaczyna być źródłem napięcia, a nie przestrzenią rozwoju.
Moje stanowisko jest inne. Na starcie biznesu kluczowe nie jest to, żeby robić wszystko. Kluczowe jest to, żeby zacząć od tego, co jest naturalne dla naszych talentów.
Co jest naturalne dla Twoich talentów?
Bo talenty nie są kolejną listą rzeczy z cyklu „w czym jesteś dobra”. Są mapą tego, co sprawia, że nasz system wewnętrzny ma zasoby, a co sprawia, że zaczynamy działać z poziomu ochrony lub próby przetrwania.
Jeśli więc zaczynamy biznes od zadań, które są w poprzek naszych talentów, to nasz system wewnętrzny będzie nas chronił przed przeciążeniem. Ale jeśli zaczynamy od obszarów, w których nasze talenty mogą działać w swoim flow, nasz system wewnętrzny zaczyna się regulować. Nasze wewnętrzne części ochronne nie włączają się co chwila w trybie alarmowym, bo pojawia się poczucie bezpieczeństwa i sensu.
I wtedy biznes przestaje nas przytłaczać, a zaczyna być przestrzenią, w której w pełni możemy rozwinąć swój potencjał, i w której robimy krok po kroku to, co naprawdę jest zgodne z tym, jak jesteśmy zbudowane.

Najnowsze komentarze